poniedziałek, 23 października 2017

Domy ze słomy, domy z cegły – „Ślady wilka” Rolanda Schimmelpfenniga

źródło okładki: www.wuj.pl
„Wilki żyją w stadach, ale niektóre zwierzęta muszą czasem opuścić stado, a wtedy wędrują, żeby znaleźć sobie nowe stado, i tak mogą pokonywać duże odległości (…)[1]. Tymczasem ludzie współtworzą społeczności, a gdy te rozpadają się i niszczeją, człowiek – skazany na lęk – traci poczucie sensu istnienia. A choć pragnie odmiany, paraliżuje go głębokie przekonanie, że nic już nie da się zmienić. Co gorsza, wolność wydaje się mu przebrzmiałą ideą w świecie z góry określonych dróg, nie wolno bowiem „wybrać innej niż w szablonie, tak jak w kanale, albo kiedy się idzie wzdłuż szczelin między płytkami i można skręcić tylko wtedy, gdy się dojdzie do końca jednej i zaczyna się druga”[2].

W powieści „Ślady wilka” Rolanda Schimmelpfenniga człowiek wielokrotnie przegląda się w wilczych ślepiach i są to konfrontacje brzemienne w skutki, mimo że trwają krótko, a niekiedy przypominają marzenie albo sen śniony na jawie. Śledzone przez media i łowców sensacji wychudzone zwierzę, żywiąc się odpadkami wyplutymi przez cywilizację, z wolna, lecz konsekwentnie zmierza od lasów Brandenburgii ku Berlinowi, od prowincji gdzieś przy granicy z Polską ku bezdusznej aglomeracji z betonu. A gdy przekracza jej granicę, staje się elektryzującą legendą miejską, kusząc osamotnionych, skazanych na nijakość, szpetotę, poczucie klęski i niespełnienia berlińczyków.

Roland Schimmelpfennig o "Śladach wilka"
dla polskich czytelników
/Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego/


Młody Polak zobaczył wilka
Pochodzący z podwarszawskiej wioski Tomasz od trzech lat mieszka w Berlinie. Z dziewczyną Agnieszką wynajmuje tanie, ciasne i ciemne mieszkanie o cienkich ścianach. Gdy ona sprząta biura albo pracuje jako niania, on, z polską ekipą budowlaną, wyburza lub remontuje stare kamienice. Żyją razem, lecz jakby obok, bo praca, która zajmuje im dzień i noc, powoli rozbija wieloletni związek, a emigracja wyostrza różnice między nimi. Agnieszka radzi sobie znakomicie: biegle włada niemieckim, nawiązuje kontakty, wierzy w swoją niezniszczalność, natomiast milkliwy, zamknięty w sobie Tomasz z dala od rodzinnej wsi czuje się nieszczęśliwy i tak bardzo samotny, że miewa ataki paniki. Zwalcza je pracą, bo „prawdziwy obezwładniający lęk pojawia się wtedy, gdy nic się nie dzieje.”[3].

 To właśnie Tomasz, stojąc w korku na autostradzie, jako pierwszy sfotografował wilka. Zdjęcie Agnieszka sprzedała prasie i niebawem „gazety były pełne wiadomości o nim, dla wilka zdążono już wymyślić wiele imion i przezwisk”[4]. Odtąd berlińczycy żyją doniesieniami o wilku: tropią go, próbują odtworzyć trasę jego wędrówki, lecz na próżno. Bo czy można go w ogóle znaleźć? Jednak Tomasz przyznaje, że wie, gdzie należy go szukać, a choć niczego nie wyjaśnia, trudno się nie domyślić, iż spoglądając w wilcze ślepia, ujrzał siebie.

Domy ze słomy, domy z cegły
Losy Agnieszki i Tomasza, nastolatków Elisabeth i Michy, Charly’ego i Jacky ze sklepiku osiedlowego z papierosami, piwem i słodyczami, początkującej dziennikarki Semry, Ickego, podającego się za Chilijczyka Yuriego i innych odsłania się w powieści niespiesznie, w zwięzłych, minimalistycznych epizodach, które z czasem odkrywają gęstą sieć zależności łączących wszystkie postacie, dając ascetyczny i wiarygodny portret społeczeństwa w zaawansowanym stopniu rozkładu. Upadek komunizmu stanowi tu wyraźną cezurę między dawniej a teraz, przy czym teraźniejszość, w której dominuje powszechna samotność, nie jest dobra, i niemal każdy doświadcza jej na co dzień. Zawiedzione nadzieje, niespełnione marzenia, rozczarowania, nieprzystosowanie do nowych czasów, anonimowość mieszkańców wielkich miast, zobojętnienie na cierpienie i niesprawiedliwość, postępująca dezintegracja więzi rodzinnych i międzyludzkich – to wszystko przemawia przeciwko przemianom wymuszanym przez cywilizację.

Poprzez z pozoru błahe sytuacje Schimmelpfennig pyta o kwestię dla współczesności niezwykle istotną: czy jest coś trwałego i autentycznego w świecie z plastiku i betonu. Wątpi w to ojciec Elisabeth, wzięty malarz i rzeźbiarz, mówiąc o swoim domu („Dom należał do niego, ale nie miał z nim nic wspólnego, nigdy nie stał się on jego domem. Coś w nim było nie tak, miał w sobie coś fałszywego”[5]), wątpi jego była żona („Kupiła pokrojony na plasterki ser i gotowaną szynkę w plastikowych opakowaniach oraz tuńczyka w puszcze i sałatkę śledziową, myśląc jednocześnie: To śmieci. Zastanawiała się, ile to, co kupiła, ma jeszcze wspólnego z rybą (…)”[6]), wątpi lekarz, dzieląc domy na te ze słomy (łatwo je zdmuchnąć), i te z cegły.

Kamienica przy Lychener Straße
Remontowana przez ekipę Tomasza kamienica – miejsce, gdzie zbiegają się drogi bohaterów powieści – wydaje się sercem (i metaforą) Berlina. W wyburzonym wnętrzu bez sufitów, okien, ścian działowych można znaleźć wszystko oprócz prawdziwego życia: stare materace, zgubione klucze, zapomniane fotografie, gazety, zabawki, puste butelki. Porzucone przez dawnych mieszkańców przedmioty to już tylko śmieci. Wkrótce kamienica przepoczwarzy się w nowoczesną, z wygodami, przestronnymi pokojami i o wysokim czynszu, mimo że parteru nie opuściło „dwoje starszych ludzi, którzy nie chcieli się wyprowadzić (…). Zaproponowano im lokal zastępczy, ale się na niego nie zgodzili”[7]. W hałasie młotów kowalskich, wśród morza gruzu i tumanów pyłu staruszkowie trwają więc w zrujnowanym, odciętym od prądu i wody mieszkaniu, do którego zdążyli się przez siedemdziesiąt lat przywiązać. To najmocniejsze fragmenty książki.

Jesteśmy okiem miasta
Czy w takim świecie możliwe jest szczęście? Skoro życie berlińczyków przypomina pasmo niekończących się porażek i zaniechań? Skoro nie ma już miejsca na sentymenty, sąsiedzką życzliwość, szczere i pasjonujące rozmowy? I skoro nie zostało nic wartościowego, nic, co warto by pielęgnować? Miłość prędzej czy później umiera, przyjaźń także, ludzie przychodzą i odchodzą, a gdy znikają, nikt po nich nie rozpacza. Nieprzypadkowo Charly siebie i Jacky nazywa okiem miasta. Ich nijaka codzienność sprowadza się przecież do podglądania innych, do biernego oczekiwania na coś, co od dawna się szykuje, choć pewnie nie nastąpi. Do odkładania na później rozstrzygających życiowych decyzji.

„Ślady wilka” (w oryginale: „An einem klaren, eiskalten Januarmorgen zu Beginn des 21. Jahrhunderts”, co znamienne, bo niemieckojęzyczny tytuł wprowadza czytelnika w błąd, akcję powieści umieszczając w styczniu, gdy tymczasem toczy się ona w lutym) żonglują konkretami. Topografię Berlina autor odtworzył z fotograficzną dokładnością, a przecież liczne niedopowiedzenie i niedookreślenia – oraz wspomniana nieprecyzyjność tytułu – sugerują, że formalnie utwór bliski jest paraboli. Polskiego czytelnika powinna więc zainteresować nie tylko historia Tomasza i Agnieszki, lecz także uniwersalność spostrzeżeń o kondycji współczesnego człowieka. Bo gdyby przyszło się nam przejrzeć w ślepiach wilka, ujrzelibyśmy zapewne nasze osamotnienie, zagubienie i lęk – jak Tomasz, bohater tej poruszającej powieści.

Książka "Ślady wilka" należy do Serii z Żurawiem
wydawanej nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego.





[1] Roland Schimmelpfennig, Ślady wilka, przekład Kamila Markiewicza, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2017, s. 13.
[2] Tamże, s. 110.
[3] Tamże, s.92.
[4] Tamże, s. 56.
[5] Tamże, s. 148.
[6] Tamże, s. 158.
[7] Tamże, s. 44.

10 komentarzy:

  1. Tęsknota za tym co pierwotne i dzikie tkwi gdzieś głęboko w każdym z nas. Wilk staje się symbolem powrotu do natury, być może do "stada", gdzie panuje określona hierarchia i wsparcie.
    Z chęcią przeczytam :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że taka interpretacja jest jak najbardziej trafiona. Pozdrawiam! :-)

      Usuń
  2. wszakże pamiętać należy, że wilk człowieka omija, bo się go boi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaintrygowała mnie ta książka, będę ją miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Agnieszko, ciesze sie ze Pani wrocila, bo zagladalam do Pani od czasu do czasu w nadzei na nowy wpis, bardzo ciekawa propozycja , zapisuje do mojej listy:) Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo miłe. 😃 Wkrótce ukażą się nowe teksty o naprawdę świetnych książkach. 😃

      Usuń

Będzie mi miło, drogi Czytelniku, gdy podzielisz się refleksjami o moich tekstach. :-)