piątek, 14 kwietnia 2017

Świętujmy!

źródło: www.pinterest.com
Najpierw Niedziela Palmowa, „przebierańcy, usmoleni sadzą koniarze, biegający od chaty do chaty w wywróconych na nice kożuchach i wysokich czapkach z papieru. Stukotem drewnianych młotków stawiali domowników na nogi, więc wpuszczano ich do izb, gdzie domagając się fantów, pletli trzy po trzy. Rejwach był z tego nie lada”[1].

Potem Wielki Piątek i Wielka Sobota, kiedy to „Kraków witał święta dostojnym biciem dzwonów, (…) celebrowano Wielkanoc kwestami, uroczystymi sumami, rezurekcją, święceniem wody i ognia, pielgrzymkami do grobów bożych oraz procesjami, z których najznaczniejsza odbywała się wieczorem na dziedzińcu zamku na Wawelu z asystą honorowego batalionu cesarsko-królewskiej piechoty”[2].

źródło: www.pinterest.com
Na koniec, po świątecznej niedzieli, dyngus w poniedziałek, tak obchodzony w czasach saskich: „Była to swawola powszechna w całym kraju, tak między pospólstwem, jako też między dystyngowanymi; w poniedziałek wielkanocny mężczyźni oblewali wodą kobiety, a we wtorek i w dni następne kobiety mężczyzn. Oblewano się rozmaitym sposobem. Amanci, chcąc tę ceremonię odprawić bez przykrości, skrapiali lekko różaną lub inną pachnącą wodą po ręku, czasem po gorsie, małą jaką sikawką albo z flaszeczki. Ci, którzy swawolę nad dyskrecję przedkładali, oblewali damy wodą, chlustając garnkami, szklanicami lub dużymi sikawkami prosto w twarz albo od nóg do góry. Gdy się rozhulała kompania, panowie i dworzanie, panie i panny, leli jedni drugich ze wszelkich naczyń, jakich dopaść mogli, a hajducy i lokaje cebrami donosili wody. Kompania dystyngowana goniła się, oblewała od stóp do głów tak, że wszyscy zmoczeni byli, stoły, stołki, krzesła, kanapy, łóżka pooblewane, a podłoga cała schlustana. Gdzie taki dyngus, osobliwie u młodego małżeństwa, miał być odprawiany, pouprzątano meble kosztowniejsze, sami przebierali się w suknie najskromniejsze, którym woda nie szkodziła. Największa była rozkosz przydybać jaką damę w łóżku; przytrzymana przez mężczyzn w koszulce, musiała pływać w powodzi. W dzień ten wstawały więc jak najwcześniej albo jak najmocniej zawierały sypialnie. Mężczyźni w łóżkach nie podlegali takowej napaści od kobiet, których skromność tego czynić nie pozwalała”[3].

Świętujmy, pamiętając o tych i o wielu innych wielkanocnych zwyczajach. Najserdeczniejsze życzenia wesołej i spokojnej Wielkanocy; radości, pogody ducha i wiosny w sercach. Wszystkiego najpiękniejszego, kochani. :-)







[1] A. Wojdowicz, Niepokorne. Klara, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2015, s. 232.
[2] Tamże, s. 237.
[3] dyngus, śmigus [w:] Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska, źródło: http://literat.ug.edu.pl/~literat/glogers/index.htm

4 komentarze:

  1. Oj znikły już te zwyczaje, lub zostały ich już tylko resztki. Teraz Wielkanoc jakby posmutniała. Przynajmniej w moim mieście. Umartwiać się na m tu każą i śmigus-dyngus też jakiś taki niemrawy. A w Twoim opisie tyle radości i energii!!! I te damy pływające w koszulkach we własnym łóżku :D Pozdrawiam Cię Agnieszko, już majowo :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, drogi Czytelniku, gdy podzielisz się refleksjami o moich tekstach. :-)