niedziela, 18 grudnia 2016

Buty przy kominku

Piętnastowieczna uczta, buty typu cracoves;
źródło ilustracji: fr.wikipedia.org/wiki/Cuisine_médiévale
„Najstarszym i zarazem najprostszym obuwiem odnalezionym na ziemiach polskich były jednoczęściowe okrycia stóp, określane (…) jako chodaki. Noszono je do luźnych, sięgających za kolana płóciennych koszul, nazywanych ruba, mbacha, giezło, czecheł lub czechło”[1]. Średniowieczne chodaki były niewysokie, bo w najwyższym punkcie sięgały zaledwie kostki, i wykonane ze skóry ściągniętej rzemieniem w taki sposób, że przypominały pokrowiec na stopę. Renesansowe obuwie miewało przedziwne kształty nosków i od nich nosiło zabawne nazwy, były więc kacze dzioby, krowie mordy, niedźwiedzie łapy, a gdy nosek się wydłużał i „rozchodząc się na boki, zyskiwał duże poszerzenie”[2], but nazywano rogatym. Obcasy pojawiły się dopiero w siedemnastym wieku, wcześniej podwyższano i wzmacniano niektóre fasony żelaznymi podkówkami. Sto lat później sztuka szycia butów zyskała nowy wymiar: damskie trzewiki różniły się nareszcie od męskich (do tego czasu były identyczne), buciki dziecięce szyto z miękkich i gładkich tkanin, a zły stan dróg i ulic przyczynił się do popularności patynek, a więc obuwia ochronnego o podeszwie wykonanej z jednego kawałka drewna, nasuwanego na buty właściwe, aby ich nie zamoczyć albo nie ubrudzić.

patynki;
detal z obrazu Portret małżonków
Arnolfinich
Jana van Eycka;
źródło:  ca.wikipedia.org
Historię obuwia odtwarza się dzięki badaniom archeologicznym i malarstwu. Obrazy wielkich mistrzów pokazują fasony noszone przez ludzi różnych stanów, a więc przez chłopów, szlachtę i władców, a także przez kobiety, mężczyzn i dzieci. Przykładem może być słynny „Portret małżonków Arnolfinich” namalowany przez Jana van Eycka w 1434 roku, gdzie obok piętnastowiecznego obuwia męskiego widzimy patynki: w lewym dolnym rogu o paskach zapinanych na sprzączki, w głębi, w prześwicie między szatami trzymających się za ręce małżonków, intensywnie czerwone. Szesnastowieczne buty chłopskie znajdziemy na obrazie „Taniec wieśniaków” Petera Bruegla Starszego z 1569 roku; są to buty niskie sznurowane na podbiciu, które „szyto przeważnie z grubszej skóry, przeznaczając dla mniej zamożnych klientów”[3]. Przepiękne osiemnastowieczne damskie mulety na wysokim obcasie widać na „Portrecie Madame de Pompadour” Maurice’a Quentina de La Toura. Niestabilne mulety miały cienkie podeszwy, obciągnięty skórą albo tkaniną obcas z drewna, wydłużony i nieco uniesiony nosek o ostrym kształcie, a szyto je z atłasów, brokatów, aksamitów i adamaszków. Bogato dekorowane stanowiły ekskluzywny dodatek do pięknych i kosztownych sukien arystokratek.

mulety;
Maurice Quentin de La Tour, Portret Madame de Pompadour;
źródło: www.louvre.fr


biesiada; buty typu cracoves;
źródło: pl.wikipedia.org
Wiele elementów i wzorów dawnego obuwia wyszło już z użycia. W średniowieczu częstym sposobem zapięcia butów były supłoguziki (inaczej rzemykoguziki), występujące głównie w obuwiu niskim i przy butach o wysokich cholewkach. W obuwiu nazywanym dziobatym modne były wydłużone noski, co miało być „frywolną reakcją na okropności, które szerzyła krocząca przez Europę epidemia dżumy”[4]. Buty o takim kształcie zwano też cracoves, dlatego niektórzy historycy przypisują im polskie (krakowskie) pochodzenie. Noski cracoves miewały niekiedy ekstremalną długość i aby nie opadały, wypychano je mchem i pakułami, wszywano w środek fiszbiny, a do czubków przymocowywano sznurek lub łańcuszek, który następnie wiązano wokół łydki. Ponieważ obuwie dziobate było drogie, nosili je ludzie zamożni; z czasem „długość czubków stała się wyznacznikiem pozycji społecznej. Obuwie dziobate, będące towarem luksusowym, poddane było ostrej krytyce przede wszystkim ze względu na duży wzrost sum, które mieszczanie wydawali na swoje stroje. Próbą ich ograniczenia były świeckie i kościelne ustawy antyzbytkowe (…). Dla przykładu we Francji i Burgundii buty z długimi na 2,5 stopy czubkami mogli nosić tylko władcy i książęta. Obuwie wydłużone z przodu na 2 stopy przysługiwało panom, a rycerstwu – noski długie na 1,5 stopy. Pozostała ludność mogła chodzić w obuwiu z czubkami o długości poniżej stopy”[5].

weneckie chopine;
źródło: www.alamy.com
Za obuwnicze kuriozum można uznać pochodzące z szesnastego wieku buty typu chopine, a więc na gigantycznym klinie przypominającym wysoką platformę z drewna albo z korka. Ze względu na ich dziwaczną formę „stały się obiektem satyry i były moralnie napiętnowane przez Kościół. Nazywane są przez badaczy najbardziej skrajnym i nienaturalnym wytworem mody obuwniczej”[6]. Ten typ obuwia powstał prawdopodobnie w Wenecji, gdzie cieszył się popularnością wśród kurtyzan, u których chopine osiągały wysokość nawet 50 centymetrów. „Czasami stawianie w nich kroków było możliwe tylko wówczas, gdy wspierano się na ramionach służby”[7].

weneckie chopine;
źródło: www.idealmagazine.co.uk
Dzieje obuwia mówią niejako przy okazji o ludzkiej próżności, o podążaniu za modą i pragnieniu wyróżnienia się z tłumu, o pragnieniu podkreślenia wysokiej pozycji społecznej. Buty, dziś produkowane masowo i w niewyobrażalnych ilościach, dawniej bywały tanimi i niewygodnymi chodakami lub trzewikami dla biednych (średniowieczny czeladnik dziennie musiał uszyć dwie pary obuwia, aby mistrzowi, u którego terminował, opłacało się go utrzymywać) lub niepowtarzalnymi egzemplarzami przygotowanymi na specjalne okazje dla królów, cesarzy, kardynałów i arystokratów. Jednak oprócz ich użyteczności warto podkreślić sięgającą starożytności bogatą symbolikę, bo obuwie to nie tylko ochrona dla stóp, o czym zazwyczaj zapominamy, lecz również ważny element wielu ceremonii i świąt. Wiadomo przecież, że picie wina z damskiego pantofelka było polskim zwyczajem szlacheckim, wiązanie sandałów młodej parze oznaczało na starożytnym Bliskim Wschodzie kontrakt ślubny, a w wigilię Bożego Narodzenia dzieci składają buty przy kominku, aby św. Mikołaj miał gdzie umieścić prezenty (to echo legendy, według której święty wrzucał przez okno mieszki ze złotem dziewczętom tak biednym, że nie stać je było na posag)[8].

okładka książki z:
http://www.wydawnictwoumk.pl/
Aby poznać historię obuwia, można skorzystać z książki Anny Drążkowskiej „Historia obuwia na ziemiach polskich od IX do końca XVIII wieku” albo zwiedzić muzeum obuwia w Warszawie - strona muzeum TU.




[1] Anna Drążkowska, Historia obuwia na ziemiach polskich od IX do końca XVIII wieku, Toruń 2011, s. 47.
[2] Tamże, s. 160.
[3] Tamże, s. 172.
[4] Tamże, s. 89.
[5] Tamże, s. 96.
[6] Tamże, s. 183-184.
[7] Tamże, s. 184.
[8] Za: Władysław Kopaliński, Słownik symboli, Warszawa 1990, s. 261.

6 komentarzy:

  1. Ale te patynki musiały być niewygodne! Nie wyobrażam sobie w nich chodzić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza że zakładano je na inne buty. To jak obuwie ochronne w dawnych muzeach. :-)

      Usuń
  2. Zadziwiające "chopine". Wykręcenie nogi gwarantowane ;) Chyba że one były tylko do podwyższenia osoby, a nie do przechadzania się. Zgadzam się, że są - "najbardziej skrajnym i nienaturalnym wytworem mody obuwniczej".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że chodziło głównie o wzrost. :-)

      Usuń
  3. Swego czasu człowiek mordował się na wąziutkich smukłych szpilkach... Miałam nawet takie zimowe kozaczki. Wbrew pozorom bardzo wygodne. Ale katowanie się dla mody - to jednak nie jest wytwór współczesnych czasów. Wystarczy spojrzeć na kuriozalne"cracoves":) Te musiały być dopiero wygodne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moda rządzi ludźmi od zarania dziejów. ;-) I czasem wraca, bo pamiętam szpilki z bardzo wydłużonymi szpicami. Wystarczyłoby dodać 10 cm - i byłyby jak cracoves. :-)

      Usuń

Będzie mi miło, drogi Czytelniku, gdy podzielisz się refleksjami o moich tekstach. :-)