wtorek, 10 maja 2016

Oczami dziecka

Tadeusz Makowski, Szewc, 1930;
obraz z: http://www.pinakoteka.zascianek.pl
Cechą współczesnego świata jest jednorazowość. Opanowała wszelkie aspekty naszego życia, od kwestii materialnych po relacje międzyludzkie, bo nawet one mają krótki termin przydatności do użycia – sezon, może dwa. Kto dziś zanosi dziurawe buty do szewca? Komu chce się cerować skarpetki, naprawiać budziki, drutować garnki, oddawać do naprawy szwankujące radioodbiorniki, skoro na miejsce każdej z tych rzeczy czekają miliony nowych, lśniących, sprawnych, całych? Kto korzysta z tradycyjnej poczty, ignorując elektroniczną, mimo że „coś jest w tych pisanych odręcznie listach, osobistych pozdrowieniach i opowieściach wykaligrafowanych starannym pismem, istniejących po dziesiątkach lat w przeciwieństwie do naszych SMS-ów i mejli, kasowanych albo ginących w morzu innych informacji”[1]?

Janusz Korczak, bohater powieści "Lalki z getta", na zdjęciu
 dziećmi i wychowawcami przed Domem Sierot,
ok. 1938 r.;
źródło: 
www.pskorczak.org.pl
Dlatego wzruszają mnie historie o czasach, gdy uczucia miały właściwy wymiar, a przynależące do człowieka przedmioty zyskiwały „nowy sens swego istnienia”[2], służąc kolejnym pokoleniom. Jak ręcznie wykonane pacynki i płaszcz po dziadku, które w 1940 roku stały się własnością zamkniętego w getcie warszawskim żydowskiego chłopca. Jak stara książka i pożółkły list, które po siedemdziesięciu latach odnalazły wreszcie adresatkę, staruszkę, choć gdy je nadano, była dzieckiem. Losy tej pary, Miki Hernsteyna i Racheli Teller, opisują dwie powieści, „Lalki z getta” Evy Weaver i „Książka Racheli” Sissel Værøyvik. Dla mnie to jedna historia.

źródło okładki:
http://www.proszynski.pl
W chwili wybuchu II wojny światowej Mika Hernsteyn miał dwanaście lat i to jego oczami widzimy bombardowania Warszawy, wkroczenie do pokonanego miasta oddziałów Wehrmachtu, restrykcje wobec ludności żydowskiej, utworzenie getta. Wychowywany przez matkę i dziadka, matematyka, profesora Uniwersytetu Warszawskiego, wcześniej czuł się bezpieczny i szczęśliwy, lecz okupacja zaraziła go wszechobecnym strachem, „który wpełzał do (…) domów i wisiał nad głowami jak ciężkie i lepkie powietrze przed burzą”[3]. Mika świadom był zagrożeń i licznych zakazów, choćby korzystania przez Żydów z tramwajów, chodzenia po chodnikach, do parków, kawiarni, muzeów. Burzył się, gdy został wydalony z publicznej szkoły, a jego dziadek stracił pracę. Bał się getta i życia za „trzymetrowym murem z drutem kolczastym i tłuczonym szkłem na szczycie”[4].

Żydowska ludność cywilna schwytana przez Niemców podczas
tłumienia powstania w getcie warszawskim, 1943 r.;
źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Raport_Stroopa
Jeszcze w 1938 roku dziadek Miki zamówił u krawca Nathana elegancki płaszcz, „skrojony na wymiar (…), starannie uszyty i wykończony rzędem eleganckich czarnych guzików”[5]. To był płaszcz nad płaszcze, z materiału najlepszej jakości, ciepły, o przepastnych kieszeniach. Podczas wojny kieszeni tych przybywało, bo dziadek doszywał kolejne, aby służyły jako schowki na cenne rzeczy. Gdy Mika odziedziczył płaszcz, okazało się, że skrywał drewnianą fajkę, okulary, tomik poezji, kamyki, słodycze, wieczne pióro, kawałek futra, ścinki kolorowych materiałów, kwiat z papieru, listy do zmarłej żony, miniaturkę skrzypiec. Zdradził też chłopcu ostatni sekret dziadka, urządzoną w spiżarce tajemną pracownię pacynek. Uszyte ze skrawków tkanin, papierowych serwetek, sznurków, króliczego futerka lalki doprowadzą Mikę do żydowskiego sierocińca i szpitala oraz sprawią, że jego losy skrzyżują się z losami Maxa Meierhausera, żołnierza Wehrmachtu.

źródło okładki: https://mediarodzina.pl/
Tymczasem sześcioletnia Rachela Teller, bohaterka powieści „Książka Racheli”, tuż przed wybuchem wojny mieszkała z bratem i rodzicami w Bratysławie, gdzie z dnia na dzień nasilały się przejawy antysemityzmu. Słowacja przemieniała się właśnie w swego rodzaju niemieckie państwo satelickie z wymierzoną przeciwko Żydom polityką, która początkowo polegała na ograniczeniu praw obywatelskich. W 1939 roku „po kolei znikały wszystkie ich przywileje. Nie byli wpuszczani w coraz to nowe miejsca publiczne. Musieli osobiście oddać wszystkie swoje cenne przedmioty. Biżuterię, futra, sprzęt sportowy i oczywiście radia”[6]. Potem Żydów wyrzucano z pracy, odbierano im fabryki i sklepy, a żydowskich uczniów usuwano ze szkół. Ponieważ sytuacja przypominała wydarzenia w Niemczech, rodzice Racheli spodziewali się, że niebawem będzie jeszcze gorzej i by chronić dzieci, dzięki Pomocy Nansenowskiej[7] odesłali je do Norwegii. Ostatecznie Rachela i Aron, jej starszy brat, spędzili tam część wojny.

dziecko a wojna;
zwiastun filmu "Klucz Sary" z 2010 r.
reż. Gilles Paquet-Brenner


Obie powieści mają wiele wspólnych cech. Pokazują losy żydowskich dzieci podczas wojny. Wykorzystują kompozycję szkatułkową, a więc opowieści w opowieści, o ramie umieszczonej w naszych czasach, lecz z punktem ciężkości wyraźnie przesuniętym ku przeszłości. Jest też podobny pomysł na charakteryzowanie bohaterów, bo poprzez należące do nich rzeczy. To pamiątki przeszłości, świadkowie tragicznych zdarzeń, dowody na prawdziwość i szczerość uczuć łączących bohaterów. Mówią o wzajemnym przywiązaniu, bezinteresowności, gotowości do poświęceń dla bliskich i, co ważne, obcych, nieznajomych. Płaszczowi dziadka i książce Yusefa Rosenbauma wojna nadała więc nowe znaczenia. Tak jak pacynkom, zwłaszcza Księciu, którego Mika podarował Maxowi w podziękowaniu za uratowanie życia mamie i cioci, choć był jego ukochaną lalką, czymś w rodzaju przyjaciela i powiernika.

Warto skonfrontować oba utwory z literaturą podejmującą problem Holokaustu, zwłaszcza że o getcie warszawskim i powstaniu w 1943 roku opowiedziała Niemka, a o losach słowackich Żydów – Norweżka. Obie upamiętniły historię prześladowań narodu poprzez przywołanie losu jednostek. Dzieci.

Ola Bilińska, "A jingele, a mejdele"
z płyty "Berjozkele" z żydowskimi (jidyszowymi) kołysankami







[1] Sissel Verøyvik, Książka Racheli, Poznań 2016, s. 345 [ebook].
[2] Eva Weaver, Lalki z getta, Warszawa 2013,  s. 6 [ebook].
[3] Eva Weaver, Lalki z getta, Warszawa 2013, s. 22.
[4] Eva Weaver, Lalki z getta, Warszawa 2013, s. 22.
[5] Eva Weaver, Lalki z getta, Warszawa 2013,  s. 6.
[6] Sissel Verøyvik, Książka Racheli, Poznań 2016, s. 104.
[7] Więcej o Pomocy Nansenowskiej i paszportach nansenowskich wydawanych uchodźcom od I wojny światowej na stronie: http://www.uj.edu.pl/c/document_library/get_file?uuid=1bb092fa-5703-41ec-8c1a-32f5bddc5e79&groupId=1479490

18 komentarzy:

  1. Lubię takie opowieści. Mocno osadzone w historii, z trudnymi losami w tle. Może zabrzmi to jak paradoks, ale ucieczka w ten świat daje mi pewien margines bezpieczeństwa. Czuję się tam dobrze. Czy to tęsknota za utraconym światem ideałów, bohaterstwa, poświęcenia, kanonów postępowania, które kreśliły drogę życiową ze słusznymi tylko wyborami. Bo tak należało postępować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. :-) Jednak żadna z tych książek niczego nie idealizuje. jest w niej sporo gorzkich słów. Ludziom bardzo daleko do ideału. Pozdrawiam. :-)

      Usuń
  2. Za 3 tygodnie Dzień Dziecka. Warto wrócić do wspomnień, ale i wyobrażeń o trudnym dzieciństwie w latach minionych rzeszy dzieci wplątanych w gorzką historię, jaką zgotowali im dorośli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego książki tego typu są wyjątkowe. Pozdrawiam. :-)

      Usuń
  3. Takie książki są wyjątkowe i potrzebne. Film ,,Klucz Sary" jest naprawdę poruszający i znakomicie zagrany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. "Klucz Sary" zapada w pamięć. Pozdrawiam. :-)

      Usuń
  4. "Lalki z getta" to opowieść, którą przeczytam. Pacynki - uszyte ze skrawków tkanin, poruszają moją wyobraźnię. Wojenna rzeczywistość boleśnie daje o sobie znać, a świat kukiełek może nagle ją zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie taką rolę pacynki odgrywają w tej książce. :-) Pozdrawiam. :-)

      Usuń
  5. Myślę,że każdy powinien przeczytać Lalki z getta.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka lat temu czytala "Klucz Sary" i prawde mowiac nawet nie wiedzialam, ze jest film na podstawie ksiazki. Z checia obejrze, bo bylam pod wrazeniem ksiazki. a te dwie ksiazki, kotre Pani polecam chetnie bym przeczytalam, bo bardzo interesuje mnie ta tematyka. Nie jest to latwa tematyka, zapada mocno w umysle i sercu, ale trzeba o tym mowic, bo to nie jest wymysl autorow, ani zadna fantastyka, to wszystko wydarzylo sie i to nie tak dawno.
    Dziekuje Pani Agnieszko i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam powieści "Klucz Sary", koniecznie muszę ją przeczytać. To istotnie bardzo trudny i ważny temat. Serdecznie pozdrawiam. :-)

      Usuń
  7. Ciekawa jestem tych ksiazek. Dla niektorych powinna to tez byc lektura obowiazkowa, bo zdaje sie, ze pozapominali o nie tak dawnych dramatycznych wydarzeniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego im więcej takich powieści, tym lepiej. Pozdrawiam. :-)

      Usuń
  8. Ciekawa jestem czy ta książka nadawałaby się dla współczesnych dzieci? Czy one w ogóle wyposażone są w kategorie pojęciowe do zrozumienia problemów tych dzieci? Sama wychowuję trzech synów i nie z ich winy, a przez bańkę w jakiej żyją, są w pewnym stopniu ograniczeni. Ten 10-cio letni miał problem z przebrnięciem przez "Czas wojny". Rozumiał poszczególne słowa, zdania, ale kontekst, zachowania, emocje...poza granicami. Nie wiem jeszcze jak ten deficyty empatii "wyleczyć".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że obie książki napisano z myślą o dorosłym czytelniku. Tematyka wojenna jest bardzo trudna, zwłaszcza dla dzieci, trzeba bardzo ostrożnie dobierać lektury. Myślę, że dziesięciolatek mógłby spróbować przeczytać "Złodziejkę książek" Markusa Zusaka, bo znam dziewczynkę, która sobie z tym poradziła. Ale koniecznie z komentarzem dorosłych. :-)

      Usuń
  9. Agnieszko, bardzo chciałabym przeczytać historię z płaszczem w tle ... Trochę boję sie wzruszeń, bo zawsze "odchorowuję" opowieści o losach dzieci w czasach, które niosły im tylko strach, cierpienie i smierć. Ale Twój opis jest tak bardzo zachęcający. Czuję piękną lekturę, która mówi o tym, co tak dla mnie ważne. O miłości i wartościach zaklętych w przedmiotach. Dziękuję <3 Basia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, mimo trudnego tematu polecam Ci tę książkę. Losy głównego bohatera i historia o pacynkach na długo zapadają w pamięć. :-)

      Usuń

Będzie mi miło, drogi Czytelniku, gdy podzielisz się refleksjami o moich tekstach. :-)