sobota, 19 września 2015

Złoty Wiek

Bartolomé Estéban Murillo, Mała sprzedawczyni owoców;
obraz z: 
pl.wikipedia.org/wiki/Bartolomé_Esteban_Murillo
Serię „Niepokorne” uważam za zamkniętą. „Niepokorne. Judyta” trafiła w fachowe ręce redaktorów Wydawnictwa Nasza Księgarnia i dlatego, aby nie spoglądać w przeszłość, natychmiast szukam tematu na następną książkę. Lubię zmiany, zwłaszcza po żmudnej, wyczerpującej pracy, której poświęciłam kilka lat życia, więc mimo zmęczenia czuję podekscytowanie. Nareszcie zajmę się czymś nowym, o czym mam zaledwie mgliste pojęcie, czego będę się musiała nauczyć. Już tę historię przeczuwam, już zbieram książki i artykuły, mój stół w wykuszu ponownie przemienia się w podręczną biblioteczkę, bo piętrzą się na nim sterty (dosłownie!) książek, przewodników i map, choć dopiero zaczęłam szukać.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Czerwony atrament cenzora


Wszyscy chyba pamiętamy te fragmenty „Lalki” Bolesława Prusa, w których, aby uniknąć mówienia wprost o kwestiach narodowowyzwoleńczych, pisarz zastosował szyfr, doskonale rozumiany przez ówczesnych polskich czytelników, choć dla nas już nie tak oczywisty. Zabieg ten, powszechny w XIX wieku, pozwalał przechytrzyć ówczesną cenzurę prewencyjną. Wystarczy przypomnieć pierwszy rozdział powieści, kiedy to o powstaniu styczniowym i zsyłce na Syberię Stanisława Wokulskiego mówi się w następujący sposób: „Gotował wraz z innymi piwo, które do dziś dnia pijemy i sam w rezultacie oparł się aż gdzieś koło Irkucka”[1].

środa, 8 lipca 2015

Romans z historią w tle

Kobieta i fonograf;
zdjęcie z: www.cah.utexas.edu
Jako nastolatka zaczytywałam się powieściami Haliny Popławskiej (czy ktoś je jeszcze pamięta?). Pasjonowała mnie historia, więc szukałam jej także w książkach łączących fikcję z prawdą, z rzetelnie jak na literaturę popularną odtworzonym tłem historycznym i obyczajowym. Niedawno wypatrzyłam w antykwariacie „Szpadę na wachlarzu”, serię, której akcja rozgrywa się podczas panowania Stanisława Leszczyńskiego, i z łezką w oku przejrzałam edycję sprzed trzydziestu lat (ciekawostka: wydanie trzecie, trzy tomy: 180 tys. egzemplarzy!). Są to książeczki niepozorne i trącą już myszką, a jednak wciąż jestem pod wrażeniem ogromnej wiedzy autorki oraz tego, że oprócz w gruncie rzeczy banalnej romansowo-przygodowej historyjki umiała w barwny sposób, może tylko zbyt szczegółowy, opowiedzieć o czasach Ludwika XV.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Ja i Sienkiewicz

Juliusz Kossak, Kmicicowa kompania, 1885;
zdjęcie z: www.pinakoteka.zascianek.pl/
Wychowałam się na powieściach Henryka Sienkiewicza. W dzieciństwie w moim rodzinnym domu Trylogia była tematem rozmów, gier i zgadywanek sprawdzających stopień znajomości tekstu. Nigdy w nich nie celowałam, ale nic to (jak mawiał Michał Wołodyjowski), bo rozrywka była przednia. Przerzucanie się cytatami z Trylogii należało wręcz do dobrego tonu, świadczyło o erudycji i oczytaniu. Orientację w nazwach miejscowych, herbach szlacheckich i przydomkach uważaliśmy za konieczną, by nie znaleźć się na marginesie zabawy. Do tradycji należało też wspólne (po raz setny i tysięczny) oglądanie Potopu i Pana Wołodyjowskiego. Zasiadaliśmy wszyscy przed czarno-białym telewizorem i niczym zaczarowani chłonęliśmy świat wykreowany przez dwóch mistrzów: reżysera i pisarza.

wtorek, 16 czerwca 2015

Piszące kobiety

autor: Ramon Casas i Carbó;
zdjęcie z: 
www.pinterest.com
Literatura kobieca jest dziś przez niektórych traktowana z przymrużeniem oka, jak twór gorszego gatunku – co najmniej niepoważny. Nic bardziej mylnego. Tylko ktoś uprawiający ten rodzaj literatury wie, ile się trzeba napracować, ile natrudzić i naczytać, żeby powstała powieść, którą kobiety zechcą docenić. Skąd zatem to lekceważenie, także dla kobiet piszących? Moim zdaniem jest reliktem przeszłości – bo oto co znalazłam w prasie z początku dwudziestego wieku: