![]() |
| Judyta? Portret aktorki Cléo de Mérode zdjęcie z: www.trombinotron.com |
niedziela, 19 października 2014
Judyta z antykwariatu na Szerokiej
środa, 15 października 2014
O połykaniu nożyczek, grafofonie i histerii - część II
Oto mój subiektywny i nieco przypadkowy przegląd skojarzeń z dziewiętnastym stuleciem (ciąg dalszy).
L
jak LWÓW
Jak
o Lwowie pisano na przełomie XIX i XX wieku? Różnie. Współczesny sentyment
Polaków do tego miasta wynika zapewne z jego historii, ale także z magii
miejsca, swoistego genius loci. Ciekawe jednak, że w tekstach sprzed stu lat
znajdowałam głównie jego krytykę. Choćby taką: „Z wejrzenia miasto brzydkie, w
stylu wiedeńskim, szablonowe. Bez twarzy i wyrazu. Chociaż są ludzie, którzy
twierdzą inaczej”. Ja należę właśnie do tych, którzy twierdzą inaczej, czego
dowód daję w powieści „Niepokorne. Klara”, gdzie będzie o Lwowie, choć nie tak
dużo, jak planowałam początkowo.
poniedziałek, 29 września 2014
O połykaniu nożyczek, grafofonie i histerii
Oto
mój subiektywny i nieco przypadkowy przegląd skojarzeń z dziewiętnastym
stuleciem.
A jak ARTYSTA
Uważamy
dziś, że artysta przełomu wieków był nędzarzem, pariasem, buntownikiem i indywidualistą
gardzącym tłumem. Kiedy jednak sięgniemy do ówczesnej prasy, czytamy o hołdach
składanych Sienkiewiczowi, Kraszewskiemu, Siemiradzkiemu oraz Matejce; zwłaszcza
Sienkiewicza tłum wielbił, czcił, poważał, chwalił, śledząc czujnie każdy jego
krok. Popularność dzisiejszych artystów celebrytów ma się nijak do
takiej sławy.
piątek, 19 września 2014
Artystki niepokorne
Autor
powinien żywić do bohaterów swoich powieści choćby odrobinę sympatii, bo przecież
przestaje z nimi miesiącami, poświęcając im często więcej uwagi niż realnym
ludziom. Mnie nie przychodzi to łatwo i zazwyczaj na taką sympatię pozwalam sobie
dopiero po ukazaniu się książki. Myślę wtedy, że nic już nie da się poprawić,
wyszło co wyszło, klamka zapadła, więc pora zaakceptować mniej lub bardziej
udane portrety wymyślonych przeze mnie postaci.
![]() |
| Anna Bilińska "Portret własny", zdjęcie z: artyzm.com |
Inaczej
było z Judytą Schraiberówną. Ją lubiłam od początku, czyli od momentu, gdy
obmyślałam jej wątek. Miała być artystką i Żydówką, pełną pasji marzycielką,
buntowniczką zrywającą z domem rodzinnym, lecz nie z tradycją, w której ją
wychowano. Pamiętam, że czytałam wtedy sporo o dziewiętnastowiecznych malarkach
polskich, bo szukałam faktów, z których dałoby się ulepić przynajmniej w jakimś
stopniu wiarygodną biografię Judyty; zaczęłam od Anny Bilińskiej, o której
wcześniej nie słyszałam, potem była oczywiście Olga Boznańska, na koniec –
Zofia Stryjeńska. Mimo że ostatecznie Judyta ma własną opowieść, a jej losy nie
przypominają biografii wspomnianych malarek, to przecież wszystkie je łączy
pragnienie tworzenia i determinacja w dążeniu do spełnienia marzeń.
poniedziałek, 8 września 2014
Między prawdą a zmyśleniem
Kiedy
zaczynałam pisać pierwszy tom serii „Niepokorne”, nie zdawałam sobie sprawy z tego, na
co się porywam i ile czeka mnie pracy. Sądziłam naiwnie, że przeczytam parę
mądrych tekstów o Krakowie z przełomu XIX i XX wieku – i sprawa załatwiona.
Tymczasem na długie miesiące utknęłam w dziesiątkach książek, czasopism oraz kalendarzy
(na szczęście wirtualnych). Dzięki temu przeważająca część tego, co w „Niepokornych.
Eliza” tworzy tło zdarzeń, jest prawdą. Przyznaję, że właśnie komponowanie
faktów ze zmyśleniem bawi mnie najbardziej – jakbym układała krzyżówkę albo obmyślała
nowy komplet puzzli.
![]() |
| "Czas", 18 grudnia 1895 r. |
Czego
nie zmyśliłam? Z kwestii o niewielkim znaczeniu – pogody. Gazety z 1895 i 1896
roku opisują ją dzień po dniu; nie przepowiadają aury, lecz informują, jaka
była parę dni wcześniej. Jesienne szarugi, intensywne opady śniegu, gwałtowne
burze (choćby ta w Boże Ciało) czy roztopy, wysokość temperatury nocą i za dnia
– wszystko to wyczytałam w prasie, spisałam skrupulatnie, by dopasować następnie
do fikcyjnych zdarzeń. Mrówcza robota.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



